Zendegi Zibast concert review

October 20, 2013

We wspaniałą podróż w krainę dźwięków ułudnych zakątków świata zabrał wszystkich słuchaczy Marek Jakubowicz wraz z zespołem 14 października 2013. Kameralny koncert, w którym uczestniczyła, niestety, jedynie niewielka grupa wybrańców, odbył się w czarownym miejscu – w Moim Teatrze w Poznaniu (ul. Gorczyczewskiego 2/1A). Niezwykłe miejsce dające poczucie, że zarówno artyści, jak i ich instrumenty są na wyciągnięcie ręki, współgrało z niebanalnym muzycznym spektaklem – spokojnym, ciepłym, niekiedy wyniosłym i wyrachowanym, niekiedy sentymentalnym i wzruszającym, ale przede wszystkim spektaklem wyrafinowanych kompozycji Marka Jakubowicza (gitary, sitar) w wykonaniu autora w towarzystwie Anny Sandowicz (śpiew), Cecylii Matysik-Ignyś (harfa) i Marcina Olesia (kontrabas).

Doskonale zaaranżowane utwory pociągały subtelnością, te znane z płyty „Feelings” (Multikulti 2012) nieznacznie tylko odbiegały od wykonania studyjnego. Koncert rozpoczął się od zagranych z lekkim – nawet prawie niedostrzegalnym – jazzowym drivem trzech fragmentów wspomnianego już wydawnictwa (Travel Memories, Beyond Time, Behind the scene) w duecie Jakubowicz-Oleś, do których dołączyła pod chwili Cecylia Matysik-Ignyś, wzbogacając dość surowy ton mocno brzmiącego kontrabasu Olesia o krystaliczne dźwięki płynące z tego nieczęsto wykorzystywanego instrumentu na polskiej scenie muzycznej (Blue Rose). Czarowne i wysublimowane tematy zgrabnie napisane przez Jakubowicza interesująco rozwijał zwłaszcza Marcin Oleś, budując niejako drugi głos w każdej z kompozycji.

Kulminacją wieczoru były z pewnością utwory zaśpiewane przez Annę Sandowicz (Bossanova from my dream, I wanna fly away, Si Ceng Xiang Shi – ten ostatni na płycie „Feelings” zaśpiewany po chińsku, tu – po angielsku). Delikatnie matowy głos wokalistki, dysponującej nota bene świetnym warsztatem, spajał całość, przenosząc kompozycje w sferę tak stylistycznie odmienną od współczesnej polskiej muzycznej codzienności, że aż chwilami słuchacz łapał się w pułapkę własnej odbiorczej niekompetencji zdeformowanej przez obowiązujący format. Lecz na magiczny moment tego wieczoru artyści kazali czekać do samego końca, wisienką na torcie bowiem była zaśpiewana po persku kompozycja Zendegi Zibast (powtórzona także po chwili na zakończenie całego spotkania z publicznością, ale skłamałbym, gdybym powiedział, że wybór finałowego utworu był nietrafny!). Utwór ten jest prawdziwą perełką, kunsztownie inkrustowaną szkatułką zapomnianych dźwięków. Jakubowicz tym samym zapowiada chyba nową drogę swych muzycznych poszukiwań: bardziej odważnych, mistrzowsko zestrojonych. To droga wiodąca prawdopodobnie w stronę Orientu. Zapowiedzią tego kierunku było nie tylko Zendegi Zibast (w tłumaczeniu: Życie jest piękne), ale też wykonanie na sitarze (!) utworu Raag Yaman.

Jedynym dyskomfortem dla słuchacza był kłopot ze strojem instrumentów, na który wpływ miała wysoka temperatura panująca w małej, acz przytulnej sali Mojego Teatru. Myślę jednak, że dla odbiorców o wiele ważniejsza od tego okazała się uczta dźwięków, zaserwowana przez Marka Jakubowicza, Annę Sandowicz, Cecylię Matysik-Ignyś i Marcina Olesia. Czułem się świetnie w muzycznym świecie Jakubowicza, nieatakowany dźwiękiem, nieprzesycony wirtuozerią partii solowych, zostałem obdarzony czymś instrumentalnie niepowtarzalnym, niepośpiesznym, stonowanym i – przede wszystkim – pięknym. Tak, pięknym.

 

...

Two years later in 2015 we released the album Zendegi Zibast inspired by this concert: https://soundcloud.com/marekjakubowicz/sets/zendegi-zibast

 

Share

Views: 241